Wigilia Samotnych

menu4

wieczerza Wigilijna

Jest taki dzien, zwykly dzien, w ktorym gasna wszyskie spory. Jest taki dzien, w ktorym radosc wita wszystkich. Dzien, ktory juz kazdy z nas zna od kolyski. Niebo ziemi, niebu ziemia – wszyscy wszystkim sla zyczenia. Drzewa ptakom, ptaki drzewom… Jest taki dzien, tylko jeden, raz do roku; dzien, gdy jestesmy wszyscy razem…

Wszyscy razem? A przeciez wlasnie myslisz o tym, ze znow bedziesz sam… Wlasnie w Boze Narodzenie… Wlasnie w wigilie… Czy bedzie ci przykro, kiedy zablysnie pierwsza gwiazdka? Czy wsciekniesz sie? Zaczniesz klac, czy wyciagniesz z lodowki kolejna butelke. Jasne! Wytlumaczysz sie przed soba. Powiesz, ze to nie twoja wina, ze jestes sam, daleko od domu, daleko od meza, zony, dzieci… To naprawde nie twoja wina. Jest ci ciezko, bo wlasnie myslisz o nich… pamietasz… chcesz byc z nimi… tesknisz. Myslisz, ze jestes sam. Myslisz, ze jestes sam, bo twoi najblizsi sa tak daleko… oni nie dostali wizy amerykanskiej, a ty nie zaryzykowales, zeby pojechac do nich… Niepredko bys wrócil.

Myslisz, ze jestes sam? Ja tez mysle, ze jestem sam. I chyba mamy racje… Ania tez mysli, ze jest sama… i Jacek… i Gienia… i Stefan… i Leszek… i Bartek… i… Ania ma w Polsce meza i trojke dzieci… i jest sama. Jacek juz dawno rzucil zone, ale kocha córke… i jest sam. Gienia ma juz dorosle dzieci… i wnuków… i jest sama. Stefan nigdy nie mial rodziny… jakos nie ulozylo sie… jest sam. Jeszcze jest Marcel w Paryzu… tez sam, bo zona rzucila go, zanim zdazyl miec dzieci… I jest jeszcze Hans w Monachium – tak naprawde to on jest Jasiek, ale co bedzie tlumaczyl „Bawarom”, ze woli byc Jasiek, a nie Hans. I jest Michal – sam, bo nienawidzi czlowieka, ale mysli, ze kocha Boga. I jeszcze jest Pawel. — ona urodzila mu syna i umarla. Czternascie lat Pawel myslal, ze nie jest sam. Kilka lat temu okazalo sie, ze byl glupcem. Jeden syn nie zabezpiecza przed samotnoscia.

Zostaw to „ucho”! Nie otwieraj lodówki, otworz telewizor. Zobaczysz ilu jest ludzi zadowolonych z siebie. Nawet umierajacy z glodu ich nie ruszaja.

Odstaw butelke !

Wiesz co, wydaje mi sie, ze jestesmy sami, bo troche to lubimy. Dramat ukladasz. Ty i ja. A moze bysmy razem gdzies pojechali? Postaraj sie usmiechnac, dostaniesz bilet. Usiadl wygodnie w fotelu. Mozesz tez na kanapie. Cieplo ci? Daj reke i zamknij oczy. To nic, ze lzy wzbieraja pod powiekami… to nic. Usmiechnij sie. Pamietasz? Byles kiedys maly. I znow, lamago, rozbiles bombke. Skup sie! Ubierasz choinke. Ma byc piekna. Powiem ci wiersz o dziecinstwie:

W twoich snach dom byl zawsze wysoki
jak ton skrzypiec,
ktore lezaly za obrazem sniac
o wielkim balu
Jeszcze szumia w twych uszach
lany zborz dojrzalych
kolyszac cie do snu piosenka zolnierzy
Jeszcze pamietac musisz pospiech
gospodarzy i glos twojego ojca
silniejszy od burzy…
Nie warto bylo plakac
Dom, ktorego nie ma wzlata
do ksiezyca
jak woz Eliasza
Podaj reke matce tu jest droga nasza
ktora pojdziemy wolno
na spotkanie czasu Zapach laki
po uszy
i chrapanie lasu…

Mocniej scisnij mi reke, bo zasniesz
i wypadniesz z gry. Wroc do dziecinstwa.
Nie zostawiaj swych skarbow
ktores wyniosl z domu
Nadlamany scyzoryk
gwozdz piórko kogucie i pamietaj
nie zdradzaj sie nigdy nikomu
ze w kieszenie nabrales powietrza na droge
Teraz mozesz wedrowac i spiewac
do woli
glos Pietrka cie dopedzi
az z Wierchow Sokolich
kiedy jo se krowy pasol
tok na bakier copke nosol
jak sie krowy lozigraly
copecke mi potargaly

A jaki kolor ma dzisiaj twoj dom?
Nie mów. To niewazne. Zwalniamy.

***

Oplatek

Jak trudno ruszyc sie z fotela, ale przeciez trzeba. Trzeba podejsc do stolu i wziac go w reke. Taki bialy i taki chudy. Bialy jak cialo, ale dlaczego chudy? Laczy przeciez tyle ziaren pszenicy. Powinien byc brzemienny jednoscia.

Nie puszczaj mojej reki i nie spogladaj w kierunku lodowki. Wystarczy jedna reka, by sie przelamac oplatkiem: ten okruch za meza… za zone… ten za syna… za corke… za stara matke… za kaszlacego ojca (za duzo pali!)…

Odloz kawalek dla mnie. Zjem pozniej. Razem z innymi. Kiedy juz wszystkie zyczenia nadejda, nawet te spoznione – z Italii, z Polski, z Francji, Niemiec i dalekiej Australii.

Dziwne. Tak latwo rozpuszcza sie w slinie i we lzach… Taki kruchy i delikatny, sam Bog ukryl sie pod jego postacia… Przeciez to zaden chleb, zadne jedzenie…

Mario siostro Lazarza
gdy Pan wszedl do domu
zapomnialas o piecu
nie nakrylas stolu
bo milosc zaczyna sie od niejedzenia
niewazny stal sie czajnik
inaczej naciagacz
kasza jak chuda wrona, sadzona za rozpacz
czosnek jak zeby wiedzmy
z zasady nierowne

gdy Pana zobacze
nic nie zjem padne na pysk
jak grzech sie rozplacze

***

Bulion z jajkiem

Wiesz, jak latwo to zrobic? Kostke bulionu rzucasz na wrzatek i gotujesz piec minut. Potem jajko, ale samo zoltko, bo kiedy wpadnie ci choc odrobina bialka, to bedziesz mial biale gluty w filizance. Przygotuj sobie raphacholin na przekaske, bo po tym bulionie w kostkach twoja watroba moze nie przetrzymac. Kiedys bulion podawali ciezko chorym. Robili go jednak z prawdziwej kury, takiej, co to miala dwie nogi i dwa skrzydla i owinieta w piora spacerowala sobie po podworzu, jedzac tylko to, co jej samej na watrobe nie szkodzilo. To bylo bardzo dawno. Nie ma co wspominac. Teraz przeciez nie bedziemy kupowali calej kury pachnacej ryba, by zrobic filizanke bulionu. Wdzieczni jej jestesmy za jajko, ktore pod przymusem zniosla.

Nie krec nosem na ten bulion. Czy ty wiesz ilu ludzi usmiecha sie do twego cieplego, parujacego i pachnacego magi kubka? Mozemy zwolnic. Pojedziemy na pierwszym biegu. Dyskretnie zagladaj w okna domow. Oni nie chca, by ogladac ich samotnosc i nedze. Patrz, ten staruszek ma jeszcze makaron. Ale szczesciarz! Corka nie zaprosila go na wigilie, bo ma gosci. Tata sie jeszcze glupio odezwie i skompromituje pania magister. Kolezanka moze pomyslec, ze taka inteligentna magister ma tak prymitywnego ojca. Lepiej nie ryzykowac.

Tamta babcia ma jeszcze skrzydelka od kury. Moze pracowala poltora etatu i teraz ma wieksza rente. Ale juz dawno przestala placic za swiatlo. Wiec wylaczyli. Dzieci rozeszly sie po swiecie, maz od dziesieciu lat w grobie, a ona? Trwa jeszcze. Ty mówisz, ze jestes samotny.

***

Herbata

Zrób sobie herbaty. Jest naprawde dobra. Ja takze sie napije… i zapale sobie. Jest ci smutno? Chcialbys byc ze swoimi? Wiem. Ale nie mów, ze jestes samotny. Zamknij oczy. Nic nie jest tak szybkie jak mysl. Moze caly swiat juz poszedl spac, a tylko my czuwamy? Choinka miga lampkami. Cicha noc, swieta noc. Posiedzimy jeszcze w milczeniu. Lubie poczekac, az skonczy sie dzien wigilijny i moje imieniny. Zawsze to lubilem. Kiedy zaczynala sie Pasterka, wsród nocnej ciszy, robilo mi sie smutno, bo imieniny beda dopiero za rok.

***

Pomarancza

Wiesz, kiedy bylem dzieckiem mieszkalem w Polsce. Pomarancze kosztowaly tam 40 zlotych za kilogram. To bylo jeszcze za Gomulki. A ile pomaranczy wchodzilo na kilogram? I jak tu obdzielic kilogramem pomaranczy cala rodzine? Umialbys? Polskie matki umialy. Skubaly te pomarancze, skubaly i wyskubaly tyle czesci, ile bylo potrzeba. Pozniej same udawaly, ze nie lubia pomaranczy, zeby bylo wiecej dla dzieci… Jeden z moich kolegow zwierzyl mi sie, ze nie chce byc doroslym, bo dorosli nie lubia pomaranczy.

Nie mijajmy tego domu. Za duzo tu swiatel o tej porze. Podobno w wigilie mozna wejsc do kazdego domu. Wszedzie mozna znalezc wolne nakrycie. Gwarno tu. Tyle dzieci? A gdzie rodzice? To sie nazywa dom dziecka, wiesz? Tez maja pomarancze. Czy pomarancze pozwalaja zapomniec o mamie? Nie spogladaj na lodówke. Ich rodzice nie potrzebuja lodówki – wypija, zanim zdazy sie schlodzic.

Ten maly trzylatek meczy sie z oporna skorka pomaranczy. Nikt mu nie pomoze. Niech sie meczy! Jezeli nie po-radzi sobie z takim drobiazgiem, zginie w zyciu. Starsi juz zjedli. Oblizuja sie, siedza na stolach i nonszalancko machaja nogami. Przekrzykuja sie, bo kiedy tylko zamilkna, to gdzies tam, gdzie spoczela soczysta pomarancza zrodzi sie ten krzyk: mamo!!! Nie mozna dopuscic, by wydarl sie z gardla.

A ty mowisz, ze jestes samotny!

Zamknij oczy i usmiechnij sie. Twoj synek juz spi. Nie trzeba go budzic. Zbliz usta do spoconego czola. Usmiechnie sie przez sen.

Nie poszedles na Pasterke? Za daleko, czy wydaje ci sie, ze wyrosles z wiary dziecinstwa? A moze nie wierzysz, ze Dzieciatko moze byc Bogiem? Nie wierzysz, ze Malenka Milosc moze zbawic swiat? Naprawde jestes samotny.

Czuwam nad tymi, ktorzy nie wierza
w mojego Syna
– mowi Madonna Ateistow –
Modle sie za tych,
którzy sie nie modla.
Gdy krwawia,
Moja modlitwa jak bandazem
owijam ich rany.
Gdy tona,rzucam im moja modlitwe
Jak pas ratunkowy.
Gdy umieraja,
Z mojej modlitwy czynie wezglowie
Dla ich zmeczonej skroni.

***

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Boże Narodzenie, Christmas, esej, essay i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s