Kobiety, Ach te kobiety

Okres pozytywizmu

Krótkie wprowadzenie:

kobiety3     W poprzednim odcinku zaznajomilem Czytelników z czasem romantycznych uniesien, który przez potomnych otrzymal miano Romantyzmu. W tych zgola legendarnych czasach kobiety sluzyly mezczyznom tylko jako obiekty milosci, czulych westchnien i stawiano je na piedestalach. Bociany mialy wtedy pelne rece roboty, poniewaz niewiasty zaprzestaly rodzenia dzieci z powodu nagminnego upra-wiania przez mlode pary milosci platonicznej. Z tej to przyczyny ówczesne dane statystyczne notowaly nadmierny przyrost dziewic, które w dojrzalym wieku w celu poprawy wskazan statystycznych masowo rzucaly sie w rzeczne nurty i jeziorne fale.

W koncu jednak brzydka i piekna plec wspólnie doszly do przekonania, ze tak dalej byc nie moze i po dlugotrwalych sympozjach oraz naradach wymyslono nowa epoke, która w literaturze otrzymala miano Pozytywizmu.

W krótkim czasie przestaly sie liczyc prosto z palca wyssane romantyczne mrzonki i inne niebieskie migdalki czy dyrdymalki, a z dnia na dzien zaczela nabierac rumienców zwykla codzienna praca. Jej twórców nazywano „organistami”, poniewaz, jak sama nazwa wskazuje, holdowali „pracy organicznej”. „Praca u podstaw”, „syzyfowa praca”, „orka na ugorze” i „zaorywanie kresowych Ziem Odzyskanych” staly sie wtedy wyznacznikiem ludzkiej egzystencji i szczescia malzenskiego stadla.

Na tej epoce najwiecej skorzystaly kobiety, a najmniej mezczyzni. Dla kobiet, które dzielily sie wówczas na damy i nie damy, liczyly sie tylko tytuly szlacheckie lub „chlopski interes”, który zasadzal sie na morgach. Z kolei mezczyzni, którzy orali dnie i noce ziemie lezaca odlogiem lub rozwijali wlasny interes, musieli spelniac kazde zyczenie swych bogdanek.

Mawialy one wprost bez ogródków:

„Jesli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby”.

Co mieli wiec robic? Niejaki hrabia Fredro po to bydle to az do Afryki musial udac sie na Safari, byle tylko miec w domu swiety spokój. Biedni mezowie-pracusie harowali wiec po calych dniach w pocie czola, a gdy w nocy próbowali przypomniec swym polowicom o swietym malzenskim obowiazku, to slyszeli w odpowiedzi tylko jedno slowo – migrena.

Najlepiej ta epoke meskiego potu i znoju oraz niemego poswiecenia wzgledem rodzaju kobiecego mozna ukazac w oparciu o takie wybrane dziela literackie, jak:

– „Noce i dnie” Marii Dabrowskiej,
– „Lalka” Boleslawa Prusa,
– „Chlopi” Wladyslawa Reymonta.

A wiec do dziela towarzysze! – jak powiedzial pewien wariat, biorac sie za studiowanie „Dziel wybranych ” Lenina. Bohaterami „Nocy i dni”, które autorka pisala cale noce i dnie, sa Bogumil i Barbara. Byli oni wlascicielami niewielkiego majatku. Do uprawy roli Barbara nie nadawala sie, wiec Bogumil sam ja musial uprawiac. Codzienne pozycie dwojga malzonków najlepiej odzwierciedla zapis pewnego kronikarza tej epoki:

„Bogumil jak Bogumil – ani Bogu, ani mil, tylko Barbarze, tej wlasnie.

Wiec i jajka jej swiecil, i kielbase, byle tylko, byle tylko na swieta. A Barbara z kata w kat, z kata w kat – tylko patrzy i dziwi sie. Skad to? Jakze to? Bogumil? Znowu? Znowu on?

Ani dla niego bar, ani nie wejdzie do baru, tylko Barbara i Barbara – noca i dniem i noca. Z kata w kat, z kata w kat…

I tak juz i jeszcze znowu – te jajka swiecone, ta kielbasa – noca i dniem, noca i dniem, z kata w kat…”

Barbara, jak na prawdziwa kobiete przystalo, z natury byla bardzo chorowita, cierpiac nieustanne katusze z powodu róznych migren, „waporów” i „globusów”. A jej pelen poswiecenia maz bez przerwy tylko zaprzegal i wyprzegal, zaprzegal i wyprzegal… konia do bryczki, aby swej od Boga naznaczonej malzonce przywiezc na czas doktora. Role lekarza rodzinnego sprawowal dr Judym, który praktykowal w przytulku „Ludzie bezdomni”.

A trzeba wiedziec, ze byl to lekarz, na którym spoczywala ostatnia nadzieja. W ostatecznosci Bogumil mial zawsze pod reka w komorze worek soli i beczke z woda, wiec cudzil swa oblubienice tzw. „solami rzezwiacymi”.     O zdolnosciach kulinarnych Barbary krazyly po calej okolicy niesamowite historie, w których Bogumil pelnil role królika doswiadczalnego. Pozwole sobie w tym miejscu na przytoczenie charakterystycznego zapisu poczynionego przez Lacha Anonima:

– Wiesz Bogus, tak bardzo cie kocham, ze zrezygnowalam dzisiaj z mojej migreny i upieklam ci tlusciutkiego kaplona (kogut kastrat – przyp. autora) w sosie wlasnym.
– A czym go nadzialas?
– Niczym. On przeciez nie byl w srodku pusty.

Malzonek z cicha rozpacza i wewnetrzna udreka w sercu znosil wszystkie poczynania zony, ale za to na zewnatrz byl ogromnie szczesliwy i Bogu skladal dzieki za to ziemskie doswiadczenie:

„Dobra zona i stary but zawsze sa najmilsi” – mawial Bogumil, którego z powodu wydatków na leczenie zony nie stac bylo na nowe buty.

Po morderczej i syzyfowej pracy na ugorze, odpoczywajac w lozu malzenskim, prowadzil Bogumil z zonka ciekawe „dyskursy” na rózne tematy:

– Kochanie, jakie kobiety lubisz – pyta sie Basienka – ladne czy inteligentne?
– Ani jedne, ani drugie, tylko ty mi sie podobasz.

Albo:

– Bogusiu, czemu tak krzyczales w nocy?
– Mialem straszny sen.
Snilo mi sie, ze musze sie zenic.
– Z kim?
– Znów z Toba, mój skarbie jedyny!

Jak widac, naszemu bohaterowi zycie uplywalo na ciezkiej, lecz przynoszacej zado-wolenie przyziemnej pracy, pozbawionej romantycznych „górnych i chmurnych” wzlotów i uniesien. Nie zdawal sobie nawet sprawy ze swego poswiecenia wobec Barbary. Byla to dla niego zwykla codzienna malzenska powinnosc.

Okres pozytywizmu

Krótkie wprowadzenie:

kobiety4     W poprzednim odcinku zaznajomilem Czytelników z czasem romantycznych uniesien, który przez potomnych otrzymal miano Romantyzmu. W tych zgola legendarnych czasach kobiety sluzyly mezczyznom tylko jako obiekty milosci, czulych westchnien i stawiano je na piedestalach. Bociany mialy wtedy pelne rece roboty, poniewaz niewiasty zaprzestaly rodzenia dzieci z powodu nagminnego upra-wiania przez mlode pary milosci platonicznej. Z tej to przyczyny ówczesne dane statystyczne notowaly nadmierny przyrost dziewic, które w dojrzalym wieku w celu poprawy wskazan statystycznych masowo rzucaly sie w rzeczne nurty i jeziorne fale.

W koncu jednak brzydka i piekna plec wspólnie doszly do przekonania, ze tak dalej byc nie moze i po dlugotrwalych sympozjach oraz naradach wymyslono nowa epoke, która w literaturze otrzymala miano Pozytywizmu.

W krótkim czasie przestaly sie liczyc prosto z palca wyssane romantyczne mrzonki i inne niebieskie migdalki czy dyrdymalki, a z dnia na dzien zaczela nabierac rumienców zwykla codzienna praca. Jej twórców nazywano „organistami”, poniewaz, jak sama nazwa wskazuje, holdowali „pracy organicznej”. „Praca u podstaw”, „syzyfowa praca”, „orka na ugorze” i „zaorywanie kresowych Ziem Odzyskanych” staly sie wtedy wyznacznikiem ludzkiej egzystencji i szczescia malzenskiego stadla.

Na tej epoce najwiecej skorzystaly kobiety, a najmniej mezczyzni. Dla kobiet, które dzielily sie wówczas na damy i nie damy, liczyly sie tylko tytuly szlacheckie lub „chlopski interes”, który zasadzal sie na morgach. Z kolei mezczyzni, którzy orali dnie i noce ziemie lezaca odlogiem lub rozwijali wlasny interes, musieli spelniac kazde zyczenie swych bogdanek.

Mawialy one wprost bez ogródków:

„Jesli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby”.

Co mieli wiec robic? Niejaki hrabia Fredro po to bydle to az do Afryki musial udac sie na Safari, byle tylko miec w domu swiety spokój. Biedni mezowie-pracusie harowali wiec po calych dniach w pocie czola, a gdy w nocy próbowali przypomniec swym polowicom o swietym malzenskim obowiazku, to slyszeli w odpowiedzi tylko jedno slowo – migrena.

Najlepiej ta epoke meskiego potu i znoju oraz niemego poswiecenia wzgledem rodzaju kobiecego mozna ukazac w oparciu o takie wybrane dziela literackie, jak:

– „Noce i dnie” Marii Dabrowskiej,
– „Lalka” Boleslawa Prusa,
– „Chlopi” Wladyslawa Reymonta.

A wiec do dziela towarzysze! – jak powiedzial pewien wariat, biorac sie za studiowanie „Dziel wybranych ” Lenina. Bohaterami „Nocy i dni”, które autorka pisala cale noce i dnie, sa Bogumil i Barbara. Byli oni wlascicielami niewielkiego majatku. Do uprawy roli Barbara nie nadawala sie, wiec Bogumil sam ja musial uprawiac. Codzienne pozycie dwojga malzonków najlepiej odzwierciedla zapis pewnego kronikarza tej epoki:

„Bogumil jak Bogumil – ani Bogu, ani mil, tylko Barbarze, tej wlasnie.

Wiec i jajka jej swiecil, i kielbase, byle tylko, byle tylko na swieta. A Barbara z kata w kat, z kata w kat – tylko patrzy i dziwi sie. Skad to? Jakze to? Bogumil? Znowu? Znowu on?

Ani dla niego bar, ani nie wejdzie do baru, tylko Barbara i Barbara – noca i dniem i noca. Z kata w kat, z kata w kat…

I tak juz i jeszcze znowu – te jajka swiecone, ta kielbasa – noca i dniem, noca i dniem, z kata w kat…”

Barbara, jak na prawdziwa kobiete przystalo, z natury byla bardzo chorowita, cierpiac nieustanne katusze z powodu róznych migren, „waporów” i „globusów”. A jej pelen poswiecenia maz bez przerwy tylko zaprzegal i wyprzegal, zaprzegal i wyprzegal… konia do bryczki, aby swej od Boga naznaczonej malzonce przywiezc na czas doktora. Role lekarza rodzinnego sprawowal dr Judym, który praktykowal w przytulku „Ludzie bezdomni”.

A trzeba wiedziec, ze byl to lekarz, na którym spoczywala ostatnia nadzieja. W ostatecznosci Bogumil mial zawsze pod reka w komorze worek soli i beczke z woda, wiec cudzil swa oblubienice tzw. „solami rzezwiacymi”.     O zdolnosciach kulinarnych Barbary krazyly po calej okolicy niesamowite historie, w których Bogumil pelnil role królika doswiadczalnego. Pozwole sobie w tym miejscu na przytoczenie charakterystycznego zapisu poczynionego przez Lacha Anonima:

– Wiesz Bogus, tak bardzo cie kocham, ze zrezygnowalam dzisiaj z mojej migreny i upieklam ci tlusciutkiego kaplona (kogut kastrat – przyp. autora) w sosie wlasnym.
– A czym go nadzialas?
– Niczym. On przeciez nie byl w srodku pusty.

Malzonek z cicha rozpacza i wewnetrzna udreka w sercu znosil wszystkie poczynania zony, ale za to na zewnatrz byl ogromnie szczesliwy i Bogu skladal dzieki za to ziemskie doswiadczenie:

„Dobra zona i stary but zawsze sa najmilsi” – mawial Bogumil, którego z powodu wydatków na leczenie zony nie stac bylo na nowe buty.

Po morderczej i syzyfowej pracy na ugorze, odpoczywajac w lozu malzenskim, prowadzil Bogumil z zonka ciekawe „dyskursy” na rózne tematy:

– Kochanie, jakie kobiety lubisz – pyta sie Basienka – ladne czy inteligentne?
– Ani jedne, ani drugie, tylko ty mi sie podobasz.

Albo:

– Bogusiu, czemu tak krzyczales w nocy?
– Mialem straszny sen.
Snilo mi sie, ze musze sie zenic.
– Z kim?
– Znów z Toba, mój skarbie jedyny!

Jak widac, naszemu bohaterowi zycie uplywalo na ciezkiej, lecz przynoszacej zado-wolenie przyziemnej pracy, pozbawionej romantycznych „górnych i chmurnych” wzlotów i uniesien. Nie zdawal sobie nawet sprawy ze swego poswiecenia wobec Barbary. Byla to dla niego zwykla codzienna malzenska powinnosc.
kobiety3

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii kobiety, kultura, kultura polska, Polacy w USA, Poland, polonia, Polska, women, wybitni Polacy i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s