Widziane z Polski

DUET STORY

Kiedy zachodzilo wlasnie gorace wiosenne slonce, na Patriarszych Prudach zjawilo sie dwu obywateli. O tej samej porze roku nasza czworka podazala w kierunku Detroit. Michal zaprosil nas na obiad do swietnej – jego zdaniem – restauracji Duet.

Co do Stanow to staramy sie wyrobic sobie zdanie: z jednej bowiem strony to zdecydowanie swiatowy leader prawie we wszystkich dziedzinach zycia, a jednoczesnie jest tu wiele rzeczy w zadziwiajaco zlym stylu. A Detroit jest miastem z bardzo duzym odsetkiem czarnej ludnosci, ok. 75%. To jest jak getto, biali unikaja Detroit. W centrum miasta widzimy prawie wylacznie czarnych obywateli, miasto jest zaniedbane. Na przyklad zadziwil nas budynek w samym centrum miasta, o 50-ciu lub wiecej pietrach, ktory jest ruina. Wybite okna, pusty, zaniedbany. Mimo wszystko nie wyobrazamy sobie czegos takiego w centrum Warszawy. Tak wiec dobra restauracja w ojczyznie fast food’ow i w miescie, ktorego wyglad nie daje poczucia bezpieczenstwa ? Zobaczymy….

Z glosnikow samochodu plynie doskonaly „light” jazz nadawany przez uczelniana rozglosnie. Rewelacja ! Oczywiscie – chcac nie chcac – wszystko porownujemy z Polska. Warszawska stacja radiowa „Jazz” postawila sobie chyba za cel zniechecic sluchaczy do jazzu, kompletnie odpada w tym porownaniu.

duet05      Restauracja to nie tylko dobre jedzenie, zwracamy uwage na „caloksztalt”. Przed restauracja amery- kanski wynalazek o nazwie valet parking. Oddajesz kluczyki mlodym chlopcom, ktorzy biora na siebie nieco klopotliwa sprawe znale- zienia miejsca do parko- wania, pilnuja samochodu, a gdy wracasz z restauracji podstawiaja Ci samochod pod same drzwi. Zebys sie tylko nie przemeczyl drogi konsumencie ! Kosztuje to $5 plus napiwek ale nie musisz martwic sie w restauracji co z Twoim samochodem. W Polsce raczej nie rzucilbym kluczykami od swojego samochodu w rece obcego mlodego czlowieka, powrot do domu moglby byc klopotliwy….

Wnetrze robi na nas olbrzymie wrazenie. Piekne, w dobrym stylu, projektowane przez znanego designera, Ron Rhea. I jakie by nie bylo pozniej jedzenie, to sam eklektyczny styl restauracji juz nas usatysfakcjonowal i od razu poczulismy sie tu swietnie, a przeciez wlasnie o to chodzi. Mielismy zarezerwowany stolik, do ktorego podchodzilo sie specjalnym podejsciem, troche w gore po schodkach, stolik byl w takim „gniazdku”. Mielismy stad swietny widok na cala sale, barek i muzykow. Spiewaly dwie wokalistki do podkladu muzycznego czesciowo na zywo, czesciowo z tasmy. Muzyka, spiew i repertuar fantastyczny. W zaden sposob nie mozna tego nazwac z polska „spiewaniem do kotleta”. Poziom lepszy od wielu naszych grup muzycznych nagrywajacych plyty, w Sopocie byliby zupelnie na miejscu (podnoszac poziom festiwalu). Zreszta oni tez nagrywaja swoje plyty CD. Po prostu absolutny profesjonalizm i ekspresyjny show.

duet01

    „Duet” polaczony jest wewnetrznym przejsciem z pobliska filharmonia, tak wiec w pewnym momencie nastapil spory naplyw gosci w eleganckich strojach po skonczonym koncercie. My bylismy przed restauracja na meczu baseball ‚owym.

duet04

    Baseball to symbol Ameryki, dokladniej: baseball, hotdog i piwo (nota bene – kiepskie). Zlota trojca. Grali Detroit Tigers. Gra przypominala mi palanta z dziecinstwa i nie moge zrozumiec uwielbienia Amerykanow dla tej dziwacznej gry. Statyczna, nic nadzwyczajnego. Patrzac na mecz mialem caly czas przed oczyma kadry filmu „Naga bron”, moze przez to nie odbieralem meczu nalezycie. Podobno niektorzy fani tej dyscypliny wykupuja roczny abonament na mecze rozgrywane na tym stadionie za – bagatelka – $ 200 000 ! Ale stadion robi wrazenie. Ja nasz stadion Legii omijam bardzo duzym lukiem, gdy trwa tam lub konczy sie mecz, a tu nastroj pikniku, pol na pol czarni i biali , pol na pol kobiety i mezczyzni. Atmosfera relaksu.

W ramach ceny biletu (najdrozsze: $75 od osoby) mielismy tez posilek na stadionie. Ale to zaden bar w stylu tego z filmu „Mis” lecz dobra restauracja. Niestety najedlismy sie z lakomstwa za bardzo i potem w Duecie szczyt formy mielismy juz poza soba.

duet02

    Duet oferuje dobre jedzenie w takiej atmosferze, ze chcesz stale wracac do tego miejsca. Zadnego jesiotra drugiej swiezosci ! Jedlismy nastepujace potrawy: Charbroiled Filet Mignon, Pan Seared Ahi Tu, Maine Lobster Symphony, Sesame Crusted Swordfish. Rachunek na okolo $ 50 od osoby. Dodatkowym kosztem byla butelka wina za okolo $ 80. A wiec z winem $ 70 od osoby. Wino pilismy z bardzo oryginalnej poziomej karafki. Za tak dobry service dodaje sie zwyczajowo 15-20% napiwku.

Prosze zwrocic uwage, ze wszystkie potrawy maja „muzyczne” nazwy. Dzieje sie tak dlatego, ze restauracja ma scisly zwiazek z orkiestra (pobliska Filharmonia, jazz na zywo w restauracji), ludzie na ogol jedza obiad, a potem ida na przedstawienie czy koncert. Pelna nazwa restauracji to: „Duet Restaurant at Orchestra Hall”. Restauracja ma tez shuttle service. Jest to po prostu autobus, ktory rozwozi za darmo klientow restauracji po operach i teatrach

   W Duecie na polkach barowych stoi cala sciana trunkow. Podobno jej codzienna wartosc to jakies $ 70 tysiecy. Z Polskich wodek widzialem tylko Belvedere, ktora jest traktowana jako najlepsza wodka. Ani sladu po Wyborowej, Zytniej, czy Zubrowce, ktore stanowily podstawe naszego eksportu w minionym okresie. To se ne vratim, jak mawiaja nasi poludniowi sasiedzi. Szkoda, Belvedere to raczej dzielo sztuki marketingowej niz rzeczywiscie wysoka jakosc.

Restauracja ma specjalny zespol ludzi, ktorzy zajmuja sie tylko winem. Kelnerzy musza chodzic na „dokszta- lty” (zorganizowane przez korporacje) o jedzeniu i o winie. Potem raz na dwa tygodnie, obowiazkowo, zdaja egzaminy. Nas obslugiwal Matthias , z pochodzenia Niemiec, dla ktorego wina sa tak pasjonujaca dziedzina, ze na kazde pytanie z tego zakresu otrzymujesz dokladna i precyzyjna (jak to u Niemcow) odpowiedz, ale jak to z pasjonatami – nalezy uwazac, aby rozmowa na ten temat z Mistrzem nie stala sie „never ending story”. Mistrz potrafi sie rozgadac tracac poczucie czasu i przestrzeni.

Tak wiec Duet to kompleks roznorodnych uslug i doznan estetycznych, z ktorych wysmienite jedzenie jest wazna – ale tylko – czescia calosci. Porownujac z polskimi restauracjami to mysle, ze jest tak: o ile za PRL-u dobra polska knajpka to byla taka, w ktorej kelner Cie nie pobil (moze troche przesadzam towarzysze ?), to teraz juz tak nie jest ale nie w kazdej zjesz dobrze. Zdarzaja sie takie rzeczy jak mnie na Rynku Starego Miasta w Warszawie, ze dostalem tam na wpol surowa gicz cieleca. Mysle, ze w Ameryce to jest po prostu niemozliwe, bez wzgledu na klase lokalu. Restauracje natomiast przyciagaja klientow cala gama uslug towarzyszacych, wystrojem, klimatem itp. O ile u nas dobra restauracja ma wyglad – powiedzmy – poprawny, to Duet po prostu zachwyca wystrojem. Perfekcja ! I wlasnie to zrobilo na mnie najwieksze wrazenie.

duet03     Jest jeszcze jeden ciekawy watek zwiazany z ta restauracja. Jej wlasciciel, Matthew Prentice, uosabia soba „American dream”. The Unique Restaurant Corporation powstala w 1980 jako … sklepik delikatesowy. 20-letni Matthew Prentice rzucil the Culinary Institute of America i otworzyl sklep z kanapkami w Oak Park, MI, w ktory wlozyl swoje ostatnie $200. Od tego skromnego poczatku URC urosla do odnoszacej najwieksze sukcesy i najbardziej kreatywnej grupy restauracyjnej Detroit. Teraz URC jest najwiekszym prywatnym dostawca zywnosci w Michigan zdolnym obsluzyc jednoczesnie 2 400 osob w okolo 20 restauracjach. Podejscie Prentice’a polega na tym, ze kupuje jakies zrujnowane obiekty i doprowadza je do idealnego stanu, kladac szczegolny nacisk na oryginalny i jak najlepszy design. W Warszawie pewnym odpowiednikiem Duetu byla restauracja na ul. Chmielnej (samo centrum miasta) zalozona przez brata bardzo znanego polityka. Bylem na otwarciu, bylo swietnie. Po paru miesiacach jednak splajtowala, byc moze dlatego, ze jej wlasciciel stosowal przeciwstawna taktyke: kupil bardzo drogi lokal, ktory po prostu nie mial szans splacic sie w miare szybko. Byc moze chodzi rowniez o przyzwyczajenia Polakow: my odwiedzamy restauracje rzadziej, zycie w wiekszym stopniu koncentruje sie na rodzinie i gronie – zwykle sporym – bliskich przyjaciol. A „American dream” po polsku zwykle okazuje sie – predzej czy pozniej – „przekretem”. Z duzym zainteresowaniem przeczytalbym gdzies o polskich pucybutach, ktorzy stali sie milionerami w Polsce w sposob uczciwy. Sa tacy ?

Prentice zdobyl szereg renomowanych nagrod w branzy kulinarnej, na przyklad w roku 1999 znalazl sie na liscie 50 najlepszych amerykanskich „Tastemakers”. Nie wiem jaki jest polski odpowiednik: kreator smaku kulinarnego ? No, w kazdym badz razie taki Versace w kuchennym czepku. W tym roku Prentice obslugiwal kulinarnie Forda na wystawie samochodowej w Detroit. Rachunek dla Forda …. milion dolarow.

Na co dzien preferowalismy tajskie i w ogole azjatyckie jedzenie w „Asian Buffet”. Sa to restauracje funkcjonujace na zasadzie „szwedzkiego stolu”. Za $5 w tygodniu lub $10 w weekend mozesz tam zjesc co chcesz lub ile bedziesz w stanie zjesc. Jedzenie doskonale jakosciowo, w bardzo duzym wyborze, podchodzisz do roznych potraw i sam nakladasz sobie co i ile chcesz. Jak ktos lubi owoce morza i tego typu egzotyczne jedzenie – to warto tu wpasc. Bardzo zaluje, ze nie ma czegos takiego w Warszawie. Ale ze stolem szwedzkim zwiazane byloby u nas spore ryzyko. Przypomina mi sie opowiesc znajomego, ktory zalozyl schronisko mlodziezowe w Berlinie. Sniadanie w tym hoteliku tez bylo na zasadzie: jesz ile chcesz i co chcesz. Ale dopoki nie przyjechala do nich wycieczka z Rumuni: mlodzi ludzie z tego kraju omal nie puscili wlascicieli hotelu z torbami .

Jednak najmilej wspominamy domowe jedzenie w wykonaniu naszej polonijnej przyjaciolki Krystyny z Wallington (NJ). Tu oprawa byla nieprawdopodobna polska goscinnosc. Wallington jest w 80% „zasiedlone” Polakami i tu sa podobno (juz nie zdazylismy sprawdzic) polskie restauracyjki i barki, gdzie mozesz zjesc dobry obiad za $4 . (W Polsce pusty smiech mnie ogarnia na widok przydroznych reklam typu: „u nas smacznie i tanio”. Albo, albo. A tu jest to jednak mozliwe.) Sam koszt surowcow na taki obiad, gdybys chcial sam go zrobic, bylby wyzszy, ze o zaoszczedzonym czasie nie wspomne. Byc moze to jest jedna z przyczyn tego, ze Amerykanka nie jest najlepszym materialem na zone. A propos Poloni: w pewnym polskim sklepie Michal slyszal nastepujaca wymiane zdan:

Klientka: poprosze 1 kg szynki.
Ekspedientka: zeslajsowana czy w kawalku ?
Klientka: nie rozumiem…
Ekspedientka: o, o, przyjechala taka do Ameryki kilka miesiecy temu i juz udaje, ze nie zna polskiego ….

A co serwowal Gribojedow na Patriarszych Prudach ? Ech, ho-ho ! Stare dzieje! Pamietaja znakomitego Gribojedowa co starsi mieszkancy Moskwy ! Co tam sandacz au naturel z wody ?! Sandacz to jeszcze nic, moj mily Amwrosij ! A sterlet, sterlet w srebrzystym naczynku, filet sterleta z szyjkami rakowymi i ze swiezym kawiorem ? A jajka de cocotte w pieczarkowym sosie w kokilce ? A moze mielibyscie cos przeciwko przepiorce po genuensku ? Dziewiec piecdziesiat, jak barszcz ! A jazzband, a uprzejmosc personelu ? A w lipcu, kiedy cala rodzina jest na letnisku, ciebie zas nie cierpiace zwloki zajecia zatrzymuja w miescie – na ocienionej przez pnace sie wino werandzie chlodnik printanier w zlocie slonca kontrastujacym ze swiezutkim obrusem ? Pamietasz Amwrosij ? Zreszta nie warto pytac ! Po twoich wargach widze, ze pamietasz. Ale coz te lososie, te sandacze ?! A bekasy, a dubelty, a kszyki, a kuropatwy w sezonie, a przepiorki, a kuliki ? A narzan szczypiacy w gardle ?!

Ale dosc tego, wracajmy do naszych schaboszczakow z pomidorowka !

Lech Kowalewski

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii biznes, business, cooking, food, jedzenie, odżywianie, polish food, polonia w usa, przepisy kulinarne, recenzje, restauracje i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s