„A Secret Life”

bookreviev

Na kilka dni przed smiercia plk Ryszarda Kuklinskiego ukazala sie w lutym 2004 r. w Nowym Jorku ksiazka na jego temat „A Secret Life”, napisana przez Beniamina Weisera. Autor w oparciu o wywiady z pulkownikiem i dokumenty CIA odtwarza dzien po dniu tajne i fascynujace zycie polskiego sztabowca w latach 1971-81. Ksiazka ta zmieni wiele mylnych pogladów na temat wydarzen i osób majacych wplyw na los Polski w okresie rozkladania sie PRL.
Podstawowe fakty z zycia plk Kuklinskiego sa znane, ale w ksiazce sa podane w kontekscie sytuacji politycznej i roli glównych decydentów, zwlaszcza ich psychologicznych zachowan, czasem wazniejszych od dokumentów, których czesto brakuje. Zajmijmy sie najwazniejszymi sprawami, na które rzuca nowe swiatlo opis zachowania pulkownika i mylne opinie o nim propagowane zwlaszcza przez jego wojskowych kolegów.
W 1971 r. plk Kuklinski szuka kontaktów z amerykanskim wojskiem (nie CIA, które pózniej przejelo sprawe), aby nie dopuscic do ataku Paktu Warszawskiego na Zachodnia Europe, co grozilo w odwecie wystrzeleniem 400-600 taktycznych bomb atomowych na Polske i jej totalne zniszczenie. Przekazuje strategie agresywna Paktu Warszawskiego, jego miejsca dowodzenia i koncentracji. Na podstawie tych informacji prezydent Nixon oglasza polityke odprezenia i Zachód udziela olbrzymich pozyczek Blokowi Sowieckiemu, który je przyjmuje
i odstepuje od wojny z NATO. W rezultacie m.in. polska gospodarka centralnie planowana zalamuje sie pod ciezarem przyspieszonego rozwoju, powstaje Solidarnosc i III RP w 1989 r.
a w 1991 r. rozpada sie Imperium Sowieckie.
Na spotkaniu w III RP (w Jadwisinie w listopadzie 1997 r.) bylych uczestników tych wydarzen, marszalek W. Kulikow pomniejsza znaczenie informacji przekazywanych przez plk Kuklinskiego. Odpowiadajac, prof. Z. Brzezinski podkreslil, ze dzieki tym informacjom, schron marszalka
w pólnocnej Polsce (miescil sie tam tez swego czasu schron Hitlera) i inne schrony calego dowództwa bylyby zburzone w ciagu 3 godzin od czasu ataku na panstwa NATO. Kulikow slyszac te wiadomosc zaniemówil i zbladl.
Od siebie dodam, ze pracuje z kolega profesorem, który w tym czasie byl dowódca amerykanskich wyrzutni atomowych w Niemczech i który mi powiedzial, ze byli oni wtedy
w stalym pogotowiu i zdolni do wyrzucenia rakiet z atomowymi glowicami w ciagu 10 minut
w kierunku Polski. Czyli wojna byla bardzo mozliwa, o czym my szarzy obywatele w Polsce nie mielismy zadnego pojecia, ani nie bylismy do niej przygotowani. Mnie jednak dziwilo, dlaczego po dojsciu E. Gierka do wladzy w grudniu 1971 r. premierem zostal general P. Jaroszewicz
i dlaczego 100 wyzszych oficerów zostalo wiceministrami i dyrektorami wazniejszych zjednoczen gospodarczych? Czy nie bylo to przygotowaniem do przeksztalcen polskiej cywilnej gospodarki w wojenna?
Polscy wojskowi zarzucaja swojemu bylemu koledze, ze przekazujac tego typu informacje Amerykanom, skazal na zaglade cale Wojsko Polskie, bowiem odkryl miejsca jego koncentracji na wypadek wojny. Prawda jest taka, ze pokrycie Polski 400-600 bombami atomowymi-taktycznymi zniszczyloby nie tylko armie, ale cala Polske. Jedynym sposobem uratowania Polski (w tym jej wojsk) bylo niedopuszczenie do wojny Paktu Warszawskiego z NATO, czego skuteczna próbe podjal samotnie plk Kuklinski.
Dziwic sie nalezy, dlaczego wtedy w wojsku nie mówiono nawet po cichu o tej grozbie dla Polski. Tylko gen. B. Chocha pytal sie gen. W. Jaruzelskiego, dlaczego WP nie broni Polski tylko ma uderzac na Zachodnia Europe (Danie)? Nie otrzymal odpowiedzi. Gen. B. Chocha, ówczesny zastepca, a potem szef Sztabu Generalnego, dwa razy napomknal o tym w bardzo luznej rozmowie z plk. Kuklinskim, a nawet „zazartowal” o potrzebie poinformowania o tym Amerykanów. Mozna uwazac ten „zart” nawet za „polecenie,” bowiem w totalitarnym rezimie formalne polecenie w tej sprawie nie mogloby byc wydane.
Wojskowi w Polsce uwazaja, ze plk Kuklinski nie musial informowac Amerykanów, bowiem mieli lepsze „wtyczki” od niego w samym ZSRR, np. w osobie plk Olega Pienkowskiego. Prawda jest taka, ze O. Pienkowski przekazal Amerykanom swietne informacje o sowieckich rakietach
w latach 1961-63, w okresie kryzysu kubanskiego, ale w 1963 r. zostal niby rozstrzelany,
a naprawde zeslany do lagru, gdzie najprawdopodobniej popelnil samobójstwo. Jego informacje zapobiegly wojnie atomowej w 1962 roku, kiedy Sowieci planowali zaatakowanie Ameryki rakietami z atomowymi glowicami z Kuby, a Amerykanie w odwecie mieli kilkaset bombowców gotowych do zniszczenia Wschodniej Europy, w tym ZSRR. Czy Pienkowski oslabil ZSRR? Nie, w praktyce przedluzyl o 30 lat jego istnienie, za co Sowieci, oraz miliony ludzi, w tym Polacy, nie zdajacy sobie sprawy jak byli blisko zaglady (na terenie Polski znajdowaly sie silne oddzialy wojska sowieckiego oraz skladowano bron atomowa) powinni byc mu wdzieczni. Po jego smierci Amerykanie mieli wielkie trudnosci w instalacji swych informatorów w ZSRR, gdzie podjeto calkowicie szczelna izolacje amerykanskich „dyplomatów.” Dlatego plk Kuklinski byl uwazany za najlepsze zródlo o maszynie wojennej Sowietów. Tak naprawde Amerykanów interesowaly glównie informacje o sowieckim wojsku, a nie polskim.
Informacje plk Kuklinskiego takze uratowaly Polske przed jej zajeciem przez wojska ZSRR, NRD
i Czechoslowacji w 1980 r. Byl to goracy okres rodzenia sie Solidarnosci, która mialy stlumic wojska Paktu Warszawskiego. Najprawdopodobniej doszloby do rozlewu polskiej krwi, powiedzmy ok. 50,000 ludzi mogloby zginac, a trzy razy tyle byloby rannych (porównuje do strat na Wegrzech w 1956 r.). Informacje od pulkownika trafily najpierw na biurko prof. Z. Brzezinskiego, ówczesnego doradcy ds. Bezpieczenstwa Narodowego USA, który spowodowal, ze prezydent J. Carter wystosowal ultimatum do L. Brezniewa, ze inwazja na Polske spowoduje bardzo powazna zmiane w stosunkach miedzynarodowych (byly to czasy wojny ZSRR
w Afganistanie i bojkotu Olimpiady w Moskwie przez Amerykanów,) Sowieci zmiekli, inwazja zostala odlozona.
Tych dwóch Polaków uratowalo Polske w 1980 r. przed rozlewem krwi i wprowadzeniem jeszcze ostrzejszej dyktatury, która by najprawdopodobniej nie dopuscila do Okraglego Stolu
i powstania III RP w 1989 r.
Wreszcie dochodzimy do wielce kontrowersyjnego Stanu Wojennego w 1981 r., wprowadzonego przez gen. W. Jaruzelskiego. Plk Kuklinski nie ujawnil go Solidarnosci, bowiem groziloby to wielkim rozlewem krwi, gdyby Solidarnosc podjela wyzwanie. Natomiast dzieki ksiazce dowiadujemy sie, ze rzeczywiscie nacisk Sowietów na polskie wladze byl olbrzymi, aby silowymi srodkami zdlawic Solidarnosc. Marszalek Kulikow ciagle przyjezdzal do Polski, (premierowi trzaskal drzwiami), a przyjazdy kilkudziesieciu (sic!) sowieckich generalów sluzyly temu samemu celowi. Gdy I sekretarz partii S. Kania przeciwstawial sie wprowadzeniu stanu wojennego, Sowieci wymienili go na gen. W. Jaruzelskiego, który funkcje te przejal bardzo chetnie i zdecydowal sie na wprowadzenie stanu wojennego. Z ksiazki wynika, ze gdyby polscy wojskowi zawiedli, to Sowieci byli gotowi sami interweniowac.
Dzis byli sowieccy dygnitarze zaprzeczaja, aby planowali wejscie do Polski, ale nie mozna im wierzyc, zwlaszcza marszalkowi Kulikowowi. Historycy nie moga znalezc odpowiednich dokumentów, bowiem takowych nie bylo, wszystko bylo zalatwiane „na gebe,” zwlaszcza przez telefon, który L. Brezniew bardzo czesto wykorzystywal do rozmów z gen. Jaruzelskim.
Byc moze trzeba uwierzyc generalowi, ze wybral „lepsze zlo.” Interwencja WP byla „lepsza” od interwencji Sowietów. Nastapilaby niechybnie, gdyby rozgrzani dzialacze Solidarnosci zaczeli rozprawiac sie z dzialaczami partii (palenie ich lokali, a moze i mieszkan), których
w miedzyczasie uzbrojono w 50,000 rewolwerów. Prawdopodobnie najpierw zabito by Lecha Walese, a potem… interwencja sowiecka wprowadzilaby do wladzy w Polsce tzw. „twardoglowych,” dzieki którym PRL i ZSRR moglyby nawet trwac do dzisiaj.
Ksiazka oddaje atmosfere panujaca w wojsku w tamtym okresie lepiej niz niejedne dokumenty, których brakuje i nigdy sie nie znajda, bo ich nie bylo.
A przeciez byli wówczas wysokiej rangi oficerowie, którzy przeciwstawili sie stanowi wojennemu, zostali aresztowani i nawet zdegradowani. Dzis ci sami oficerowie zmieniaja zdanie o gen. W. Jaruzelskim. Podobnie (w swietle faktów) powinni zmienic zdanie o swym bylym koledze plk R. Kuklinskim. Spoleczenstwo polskie, równiez polski Papiez, coraz bardziej maja przychylna opinie o generale i pulkowniku (o dziwo „wspólpracownikach” dzialajacych przeciw sobie), z których ten ostatni zostal nawet honorowym obywatelem tak wielkich miast
w polskiej historii jak Kraków i Gdansk. Czy ci wojskowi nie powinni wsluchac sie w glos narodu, któremu sluza? W mysl powiedzenia „glos ludu glosem Boga.”
Trzeba wysmiac nie tak dawna bzdurna opinie prokuratora wojskowego, który uwaza, ze plk Kuklinski byl tylko „szpiegiem” dla pieniedzy. Z ksiazki dowiadujemy sie o jego licznych listach do Amerykanów, gdzie wylacznie troszczy sie o losy Polski i wolnego swiata. Nie ma mowy o zadnych pieniadzach, mial je tylko otrzymac na drobne zakupy operacyjne. Juz po 1989 r. Pulkownik odmówil wystapienia o laske w zniesieniu wyroku smierci z PRL, bowiem uwazal sie za niewinnego. Ci, co potepiaja Pulkownika, powinni takze potepiac podchorazych, którzy wywolali Powstanie Listopadowe w 1830 r. A przeciez nie bez kozery obecna orkiestra WP wystepuje w galowych mundurach, w jakich wystepowali podchorazowie.
Mozna zrozumiec, ze koledzy i przelozeni plk Ryszarda Kuklinskiego czuja sie „oszukani”, a moze nawet „wykiwani” przez niego. Pisal im przemówienia, czesto pracowal za nich, byl niezwykle pilny i niezastapiony, a tu okazuje sie, ze równoczesnie planowal akcje przeciw ich decyzjom, które dzis nie przynosza im chluby.
Na ich usprawiedliwienie trzeba przyznac, ze wojsko zawsze sluzy wladzy. Tak bylo np. w czasie I wojny swiatowej, kiedy w trzech armiach walczacych ze soba byli Polacy, czyli walczyli przeciw sobie, bo taki jest juz los zolnierzy. Polska generalicja w 1830 r. tez sluzyla rosyjskiej wladzy i to nawet ochoczo, choc sprawowanej przez „polskiego” króla, którym byl car. W srodowisku bylych kolegów pulkownika zyja jeszcze osoby, które byly wysokiej rangi oficerami, kiedy PRL odebralo obywatelstwo polskie generalom W. Andresowi i St. Maczkowi czy innym, zamieszkalym w Londynie. Oficerowie, powracajacy do Polski po wojnie, jezeli nie zostali zamordowani w sfingowanych procesach, to byli przesladowani.
Indoktrynizacja sowiecka robila i byc moze nadal robi swoje. Ale wojsko jest wojskiem i nie powinno nam zalezec na dzieleniu jego na „dobre” i „zle.” Dlatego w sprawie plk Kuklinskiego moze warto stosowac polityke „nie pytaj i nie mów” wobec odchodzacej generacji wojskowych. Nowa generacja wie i nastepne beda wiedziec o sprawie plk Kuklinskiego to, co powinni wiedziec, a co wynika z obiektywnych faktów, a nie osobistych animozji, zle pojetej solidarnosci i ukrytej niecheci do Polaków mieszkajacych na Zachodzie.
Kim tak naprawde byl plk Ryszard Kuklinski? Byl dzieckiem wojny, stracil na niej ojca, przebywal na robotach w Niemczech, gdzie sprytnie wyslizgiwal sie smierci, potem szukal ojca w róznych obozach. Po wojnie zyl w ciezkich warunkach, jako kilkunastolatek pracowal w „randze” nocnego stróza w fabryce i uczyl sie. Wstapil do wojskowej szkoly w 1947 r., bo dla wielu byla to wówczas jedyna droga wyjscia z biedy. Gdy byl bliski jej ukonczenia, za mówienie kawalów o Sowietach (przypomne dwa popularne: „rosyjskie zegarki sa najlepsze w swiecie, bo sa najszybsze,” i ze „Pietia Goras wynalazl wzór na pole powierzchni trójkata.”), zostal zdegradowany ze stopnia sierzanta i przeniesiony jako zolnierz do jednostki. Potem kolega usunal z kartoteki informacje o jego degradacji i po 1956 r. ponownie wszedl w cykl szkolenia wojskowego i awansowania.
Zawsze mial oczy otwarte na stosunki polsko-sowieckie. Raz nawet podczas przyjecia w Moskwie sowiecki pulkownik wzniósl toast za „naszych wrogów” i tu wymienil niby zartem nazwisko Kuklinskiego. Sowieci domyslali sie jego polskich „nacjonalistycznych” pogladów, ale szanowali go za profesjonalizm. Nie przesylal informacji za pieniadze i nie byl zimnokrwistym profesjonalnym „szpiegiem” a la James Bond. Byl cieplym, skromnym, wrazliwym czlowiekiem, osamotnionym w swym wielkim zadaniu. Kilka razy byl bliski wpadki, ale przez 10 lat jednak nigdy nie wpadl, caly czas chodzac precyzyjnie po linie, by na koniec z cala rodzina bezpiecznie acz nieszczesliwie osiasc w Ameryce, gdzie stracil dwóch synów.
To co robil, robil swietnie, byl nawet kapitanem zeglugi morskiej, swietnym zeglarzem. Jednoczesnie planowal wojne dla Sowietów i obrone przeciw niej dla Amerykanów i Polaków, co jest chyba swiatowym rekordem realizowania wojskowej strategii.
Pulkownik Kuklinski tak naprawde byl cichym Powstancem w PRL i pierwszym polskim oficerem w NATO. To w tej wlasnie organizacji jego byli koledzy teraz pracuja i szkola sie i pobieraja wcale niezle pensje. A tak naprawde zyja i pracuja m.in. dzieki niemu.
Co z tej historii wynika na przyszlosc? Warto, by odpowiednie naukowe placówki politologiczne opracowaly kod etyczny dla podobnych sytuacji, który by pomagal w tak skomplikowanych warunkach wyciagac wnioski, co robic i jak je oceniac?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii books, historia, książki, polityka, polonia, recenzje i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s