II Zjazd Polonii sukcesem. Obserwacje z USA

ANDRZEJ TARGOWSKI

W dniach 28 kwietnia – 3 maja 2001 r. odbyl sie II Zjazd Polonii w Polsce. Wzielo w nim udzial 320 delegatow organizacji polonijnych i ok. 80 osob z Polski. Mialem przywilej byc zaproszonym na Zjazd, ktory byl moja podroza zycia, a zwiedzilem prawie caly swiat i czasem na wcale dobrym budzecie. Przypuszczam, ze wiekszosc uczestnikow podziela moje zdanie. Okazalo sie, ze nie tylko ptaki powracaja do swoich gniazd, ale i my bez skrzydel wlasnych przyfrunelismy do Ojczyzny, aby przypomniec Rodakom w Kraju i sobie samym, ze jestesmy i ze nawet o cos nam chodzi.

Nie byl to Zjazd typowy, gdzie rozpatruje sie li tylko sprawy zawodu, nauki, czy bytu, jak ma to miejsce podczas tysiecy zjazdow profesjonalistow czy zwiazkowcow. Nasz Zjazd byl zjazdem Polakow wygnanych z ojczyzny na ogol przez zly los wojen, ubostwa, polityki, rzadziej przygody. Wiekszosc z uczestnikow to ludzie „chorzy na Polske,” ktorej marzy sie idealna ojczyzna i sa niezwykle czuli na wszelkiego rodzaju odstepstwa od tego idealu.

Emigrowanie Polakow trwa juz bez mala 170 lat i oto po 350 latach los Polski nie byl nigdy tak korzystny jak teraz w III RP. Nic dziwnego, ze Ojczyzna poczula sie w obowiazku zaprosic do Kraju przedstawicieli 1/3 narodu, ktory osiadl prawie we wszystkich czesciach Ziemi. Organizacja Zjazdu byla wysmienita, przemyslana do najmniejszego szczegolu, takze nie bylo slychac zadnych narzekan, nawet ze strony tych co przywykli do dobrej organizacji na Zachodzie.

Do Zjazdu tego typu trzeba miec szczegolny stosunek to znaczy nie mozna od niego wymagac za duzo, aczkolwiek nasz Zjazd byl wielowymiarowy. Najwazniejszym wymiarem byly symbole patriotyzmu, jaki uczestnicy zademonstrowali w kraju, w ktorym ma miejsce kryzys moralny. Pokazalismy przywiazanie do religii, uczestniczac w kilku uroczystych mszach w Warszawie, Pultusku (gdzie wysluchalismy jakze madrego kazania wlasnie o kryzysie moralnym), na Wawelu i na Jasnej Gorze (wraz z 10,000 pielgrzymow). Zlozylismy wience pod pomnikiem Katynskim (w obecnosci licznych Krakowian) i na Wawelu na grobie marszalka J. Pilsudskiego. I nie bylo to „odklepane” zlozenie wiencow, kazdy z nas (ze lzami w oczach) jakby skladal tez symboliczny wieniec tym, ktorzy w jego otoczeniu na Emigracji zasluzyli na to. Nastepne lzy wycisnelo przemowienie dr Andrzeja Garlickiego z Kanady jakie w naszym imieniu wyglosil w Sukiennicach w odpowiedzi na powitanie Burmistrza Krakowa. Okolicznosciowe przemowienia expronto prezesa Wspolnoty Polskiej prof. A. Stelmachowskiego budzily w nas respekt dla jego kultury slowa i zachowania. Wiele czasu i serca poswiecila Zjazdowi marszalek Senatu Alicja Grzeskowiak.

Uroczyste rozpoczecie Zjazdu w Teatrze Polskim w Warszawie uhonorowali swa obecnoscia Premier, Marszalkowie, Ministrowie i Poslowie. Pierwsi trzej wyglosili przemowienia, przy czym przemowienie Premiera do ostatniej chwili nie bylo pewne. Prasa krajowa nawet napisala, ze Premier opuscil teatr po przemowieniu prezesa KPA E. Moskala, co nie mialo miejsca, bowiem przemowienie bylo wywazone i nagradzane licznymi oklaskami. Byly proby zerwania Zjazdu ze strony miejscowych, rozgrzanych w konfliktach aktywistow. Jednakze atmosfera Zjazdu do samego konca byla wysmienita. Delegacja amerykanska tylko nie wziela udzialu w przyjeciu u Prezydenta, bowiem ten zaproponowal, aby Szef delegacji przyszedl wtedy gdy Gospodarz opusci biesiadnikow. Delegacja musiala zadowolic sie skromniejsza kolacja w Mariottcie na swoj koszt, choc nie rozpaczala z tego powodu. W powietrzu czulo sie nadchodzace wybory i ostatnie tchnienia wladz, ktore nikt z nas nie niepokoil zbytnio.

Delegaci obradowali w trzech sekcjach i wypracowali 100 wnioskow. Najwazniejsze z nich to wola zaktywizowania rady najwiekszych organizacji polonijnych („Polonia Swiata”), aby reprezentowala wspolny front Diaspory wobec Kraju, gdy ten planuje np. nowe prawa obywatelskie, co oznacza „nic o nas bez nas.” Zobowiazano polskie wladze panstwowe do szybkiej oficjalnej reakcji na przejawy polonofobii i szkalowania dobrego imienia Polakow. Podyktowano brzmienie definicji obywatelstwa w planowanej ustawie, korzystnej dla Polonii i Polakow za granica. Takze zwrocono uwage na pilna potrzebe ustanowienia Karty Polaka, co jest bardzo istotne dla Polakow na Kresach. Duzo wnioskow dotyczy wlasnie Polakow na Wschodzie, ktorych los jest nie do pozazdroszczenia. Zobowiazano Wspolnote Polska do sledzenia wykonania wnioskow przez wlasciwe instytucje i organizacje.

W trakcie Zjazdu zawiazano wiele znajomosci i przyjazni, ktore rozwiaza wiele problemow lepiej od oficjalnych kanalow, jedna para zareczyla sie nawet. Dyskutowano wiele ale nie „klocono sie” co jest oznaka demokracji i zerwania z ‚liberum veto.” „Londyn” i „Kanada” mialy ambicje przywodcze na Zjezdzie, czego „Amerykanie” nie mieli im za zle, bowiem osiagneli co chcieli, pokazali swoj kangurzy pazur takze „Australijczycy,” nie mowiac juz o Kresowiakach, przy ktorych nasze problemy wrecz bledna.

Nie tylko Polska transformuje sie ale i Polonia takze, czekaja ja nowe wyzwania oraz nastepny Zjazd za 5 lat. Do zobaczenia.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii polonia, polonia w usa, zjazd Polonii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s