Nowojorskie nastroje



    Chociaz nie zatytulowalem tej korespondencji: „Zaloba w miescie”, lecz nastrój przygnebienia jest wszechobecny i wyczuwalny wszedzie. Najbardziej rzuca sie w oczy na wyspie (i równoczesnie dzielnicy) Manhattan. Obecnie tylko dane mówiace o 6 452 osobach zgloszonych jako zaginione (ciagle oficjalne okreslenie) i 282 zabitych oraz zidentyfikowanych, odzwierciedlaja dzis nastroje miasta. Akcja odkopywania zgliszcz w trzynastym dniu jej trwania nadal jest nazywana akcja ratunkowa, mimo, ze ostatnich pieciu zywych rannych znaleziono dzien po ataku w srode 12 wrzesnia.

Istnieje duze prawdopodobienstwo, ze 95 procent zaginionych nigdy sie nie odnajdzie, bo spalili sie po prostu na wegiel lub prawie wyparowali w temperaturze okolo 800 stopni. Zwloki obecnie znajdowane sa juz tylko czesciami ludzkich cial. Powoduje to ogromna frustracje czlonków specjalnych grup ratunkowych, strazaków, policjantów, czy woluntariuszy. Sprzetu, jedzenia, napojów, odziezy, ratowników, sluzby zdrowia, masek przeciwpylowych i gazowych jest w nadmiarze w punkcie „zero”, czyli w miejscu zawalenia sie dwóch filarów WTC. Jeden z dzielnych strazaków tak mi powiedzial: „Mamy wszystko, brakuje nam tylko rannych, tych, którzy przezyli katastrofe, jak to bywa w kazdym normalnym wypadku”. Kazda katastrofa jest przeciez nienormalna, ale ten zamach byl diabelnie dokladnie zaplanowany i wykonany z perfekcja obliczona na zabicie jak najwiekszej ilosci ludzi (w obu wiezach moglo byc maksymalnie nawet 50 tys. osób) i zdruzgotanie serca amerykanskiej gospodarki – pobliskiej Wall Street.

Trzy wielkie dzienniki, kazdy o ponad pólmilionowym nakladzie, zamieszczaja codziennie po kilka stron z kilkuset zdjeciami zaginionych, a glówne aleje i place sa zaklejone tysiacami ogloszen z fotografiami zaginionych, a pod nimi czesto pala sie swieczki. Przed siedziba najblizszej WTC strazy pozarnej plonie dywan swieczek, bo tutaj zginela cala „drabina” strazaków (w USA oddzialy strazy pozarnej podaje sie jako numer drabiny: np. am. „Ladder 13”). Oni pierwsi pospieszyli z pomoca; weszli do „Pierwszego Slupka” WTC i tam juz zostali na zawsze!

W miescie w pierwszych dniach po zamachu bylo po ok. 90 alarmów telefonicznych o podlozonych bombach. Czesc z nich byla zwyklymi kawalami, a inne zostaly wywolane przez podejrzanie wygladajace pakunki, jak np. na lotnisku krajowym La Guardia w dzielnicy Queens. W tym ostatnim wypadku pies wykrywajacy ladunki wybuchowe usiadl obok paczki, co oznaczalo cos podejrzanego w srodku. Szybko sprowadzony pies policyjny ze szwadronu antybombowego nie znalazl nic podejrzanego. Alarm okazal sie falszywy. Obecnie za „zart” z bomba grozi kara do siedmiu lat wiezienia, gdyz alarmy dezorganizowaly akcje ratunkowa w miescie!

Inny obraz nastrojów mieszkanców oddaje obecnie bardzo czesty widok ludzi publicznie palacych nerwowo papierosy (dawniej byl to rzadki widok), bo dzisiaj papieros jest srodkiem uspokajajacym.

W srode widzialem kobiete stojaca na gzymsie i usilujaca popelnic samobójstwo poprzez skok z siódmego pietra na bruk Alei Parkowej. Bylo to prawdopodobnie spowodowane ostatnimi wydarzeniami; chyba stracila kogos bliskiego. Pare setek osób patrzylo z napieciem i nadzieja, ze policjanci przekonaja dziewczyne do wejscia z powrotem do domu. Akcja pomocy niestety sie nie powiodla. Wracajac pózniej obok tego miejsca uslyszalem okropny krzyk tlumu, wszystkie kobiety na dole strasznie plakaly i zobaczylem cialo przykryte bialym przescieradlem. Ofiara zginela na miejscu.

Nasz wspanialy i niezastapiony burmistrz Rudy Giuliani wzywa ludzi do powrotu do normalnego zycia, chodzenia na wystawy, do kin i teatrów. We czwartek 20 wrzesnia wybralem sie na wernisaz do tzw. budynku Fullera, gdzie na czternastu pietrach mieszcza sie rózne galerie sztuki. Takze i tutaj zastal mnie nagle alarm przeciwpozarowy. O 8:20 pm. na zakonczenie wernisazu zawyly syreny w budynku.

Wszyscy blyskawicznie opuscili budynek i wybiegli na ulice, skrzyzowanie Alei Madisona i 57 Ulicy ( jedno z najdrozszych miejsc w Nowym Jorku). Kilka wozów najlepszej na swiecie strazy pozarnej bylo juz przy wejsciu do budynku. Osiem wind automatycznie zjechalo na dól i otworzyly sie ich wszystkie drzwi.

    Dla uczestniczacych w takich wypadkach nowojorczyków po raz pierwszy na tak duza skale jest to bardzo trudne przezycie. Zawsze widzieli to w telewizji, oprócz pierwszego ataku na WTC w 1993r. Wtedy bylo „tylko” kilka osób zabitych i wielu lekko rannych. Dzisiaj jest inaczej, bo w czasie ataku w ciagu niecalych dwóch godzin zginelo ponad 6500 mieszkanców, dwa razy tyle ile 7 grudnia 1941 roku w czasie ataku Japonczyków na Pearl Harbour. Tragedia w WTC jest juz tutaj nazywana „drugim Pearl Harbour” lub „wojna przeciw Ameryce”, z ta tylko róznica, ze obecnie wróg jest niewidzialny.

Spora grupa Polaków w przyplywie pierwszego impulsu po ataku chciala wyjechac do Polski, lecz pozostala, bo samoloty nie lataly. Obecnie nastroje zdumienia i przygnebienia opadaja, tym bardziej, ze wiekszosc rodaków w czasie zamachu przeszla gorsze koleje losu niz Amerykanie, którzy latwiej moga sie przystosowac do zaistnialej sytuacji. Generalnie umocnil sie poglad, ze warto w Starym Kraju w Europie miec domek z ogródkiem, bo to zdrowo i z dala od wielkiej polityki.

Sa nawet tacy optymisci, jak pewna dziewczyna z Polski, która szuka nowego prawnika aby szybko ponownie zlozyc papiery na zielona karte przed 1 pazdziernikiem tegoz roku. Poprzedni jej polsko-amerykanski prawnik wraz z setkami innych zostal „wyrzucony z pracy” przez sile podmuchu walacego sie pobliskiego WTC. Obecnie kilkaset biur adwokackich i tysiace innych biznesów jest zamknietych w poblizu „strefy 0”. Wiele nich nie moze pracowac, bo nie ma pradu, wody, lacznosci telefonicznej i internetowej. Po za tym pewne budynki sa ewakuowane i sprawdzane z powodu grozby zawalenia.

Posluchajmy, co mówi o ataku mlodziez amerykanska ze szkól srednich: Uczen pierwszego roku: „Te tragiczne wydarzenia wzbudzily we mnie gniew i zadze odwetu. Czuje smutek, zal i zalobe, lecz takze dume z poswiecenia calego narodu amerykanskiego. Odczuwam strate naszego symbolu stanu Nowy Jork. Zyskalismy poparcie calego kraju w walce z terroryzmem”. Inna uczennica z drugiego roku twierdzi: „Wiecej juz nie bede widziala ludzi w podobnym swietle, jak przed atakiem. Wydaje mi sie to jakby nierealne. 11 wrzesnia zmienil nasze zycie na zawsze”. Przyszloroczny maturzysta: „To bedzie bardzo trudny proces wyleczyc sie z tego ataku i zapomniec. Wierze, ze nie bedzie prowadzilo to do nowej wojny”.

Miasta jednak nie opuszcza poczucie humoru. Pojawily sie w nim plakaty, na których na tle panoramy Manhattanu, w miejscu gdzie dawniej staly dwie wieze WTC (po 110 pieter kazda) teraz stoja dwa filary – policjant i strazak, a spod ich stóp unosi sie dym z ruin dawnych budynków. Na innym obrazku widac zgliszcza obu wiezowców, na których stoi strazak. Do niego w kolejce podchodza Superman, Batman (czlowiek-nietoperz) i Spiderman (czlowiek- pajak), znane postacie heroiczne z filmów i komiksów proszac o autograf. Jeszcze inne rysunki przedstawiaja Burmistrza Giulianiego w czapce Jankesów, nowojorskiej druzyny palanta na tle panoramy drapaczy chmur w miejscu dymiacego WTC i podpis: „Nowy Jork ma stale silna wieze”.

Na uczelniach odbywaja sie spotkania sil pokojowych pod haslami: „Nie zmieniac tragedii w wojne!”. „Dosyc juz bylo zabijania”. Jednak najnowsze sondaze mówia o 83% poparciu zbrojnej akcji odwetowej przez obywateli USA.

G.Guziski

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii 11 września - Atak na WTC. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s